International Volleyball 2010 - PC PDF Drukuj Email
Wpisał Mateusz "SKAWalker" Roliński   
czwartek, 12 sierpnia 2010 16:10

Siatkówka to sport, który stoi na przyzwoitym poziomie w Polsce. W czasach, kiedy piłka nożna kuleje (i nie zamierza przestać) znaleźliśmy nowych idoli. Polscy siatkarze i siatkarki nie raz powodowali u nas szybsze bicie serca. Dzięki ich zwycięstwom w naszym kraju wzrosła moda na siatkówkę. To pewnie dlatego firma IQ Publishing postanowiła wydać grę International Volleyball 2010, która - jak twierdzą - jest „zaawansowaną symulacją rozgrywek w piłce siatkowej”. Jak jest w rzeczywistości?

Brak słów…

Nie ma co ukrywać, produkcja ta nie zwojuje wiele na polskim rynku gier. Powiedzieć o niej, że jest beznadziejna, to jak przypisać seryjnemu zabójcy miano niemiłego człowieka. Ten tytuł to pośmiewisko i profanacja sportu, jakim jest siatkówka. Nie ma tu niczego, co mogłoby zatrzymać nas na dłużej i zachwycić. Nic dziwnego więc, że na okładce pudełka zawodnicy stoją tyłem. Kto bowiem chciałby reklamować ten produkt swoją twarzą? Nikt! Żeby nie wyszło na to, że są to tylko puste słowa, zapraszam do lektury następnych akapitów.

International Volleyball 2010

Odgłosy są do #@!$

Już po samym włączeniu gry można odnieść wrażenie, że coś jest nie tak. Menu główne niczym nie zaskakuje. Jego prostota, w połączeniu z ubogą czcionką, świadczą o wszystkim. Żadnej muzyki w tle nie uświadczymy, bo twórcy nie przewidzieli, że zamiast ciszy niektórzy zechcą czegoś tam posłuchać. Dlatego sami musimy (w zakładce OPCJE) wybierać głośność audio. W przeciwnym wypadku będziemy zdani na ciszę. Jeśli przy dźwiękach jesteśmy, to podczas meczów też nie ma za wiele dźwięków, będących balsamem dla naszych uszu. Co prawda jest jakaś tam wrzawa, ale co z tego. Gdzie jest odliczanie przez publiczność ilości podań? Gdzie są wspaniałe przyśpiewki? Gdzie klimat?

Grafika… Że co?

Do tego wszystkiego dochodzi przedpotopowa grafika. Po kanciasto wykonanych trybunach i boiskach, biegają kanciaści zawodnicy, będącymi jednocześnie klonami. Pod nimi występuje czarna plama, mająca służyć chyba jako cień. To miała być siatkówka czy wojny klonów? Już się pogubiłem. Wypada jeszcze wspomnieć o kanciastym mężczyźnie zasiadającym w czymś kanciastym przeznaczonym dla sędziego. Nie będę już mówił o braku sędziów liniowych. Co z tego, że mamy aż „60 najlepszych na świecie drużyn narodowych, zarówno w męskiej jak i kobiecej wersji siatkówki”, skoro każda drużyna różni się jedynie kolorem ubrań? Żaden z zawodników nie jest podobny do tego w rzeczywistości. A do tego dochodzi brak licencji. W naszej narodowej reprezentacji zamiast Zagumnego mamy ZEgumnego. Gramy także KadziAwiczem, zamiast Kadziewiczem. Jednym słowem TRAGEDIA!

International Volleyball 2010

Znakomity gameplay? Taaaaa jasne…

Jeżeli chodzi o samą rozgrywkę, to stoi ona na marnym poziomie. Mamy do dyspozycji trzy rodzaje serwów oraz przyjęcie, rozgrywanie i pojedynczy, podwójny lub potrójny blok. Podczas gry należy zwracać uwagę na punkty pojawiające się na boisku. Oznaczają one miejsce, gdzie wyląduje piłka. Nic odkrywczego. To wszystko zostało połączone z niewygodnym sterowaniem na klawiaturze (grę można nabyć ze specjalnym padem w barwach biało-czerwonych, którego nie dane mi było przetestować. Może wtedy rozgrywka byłaby przyjemniejsza). Twórcy przygotowali dla nas trening, w którym możemy zapoznać się z zasadami gry.

To, co najważniejsze znajdziemy w zakładce ZAWODY. Mamy do wyboru: puchar (może w nim brać udział 4 lub 8 drużyn), mistrzostwa (12 drużyn) oraz finały. Każdy mecz to dowód na to, że ta gra nie powinna ujrzeć światła dziennego. Za każdym razem robi się to samo. Przyjęcie, zagrywka, atak, blok, serw. Niby to, co najważniejsze w siatkówce, no ale wykonanie już nienajlepsze. Jest - co prawda - opcja wzięcia czasu, ale na co to komu? Nie wpływa to w znaczący sposób na późniejszą grę. AI przeciwników trudno mi ocenić ponieważ w tej grze nie mogą się za bardzo wykazać. Podobnie jak my robią ciągle to samo.

International Volleyball 2010

Mało znaczące dodatki

Gra została w pełni spolszczona, jednak nie ratuje to jej przed totalną klęską. Mamy również do dyspozycji „ciekawy tryb rozgrywki dla wielu graczy” oraz edytor, który pozwoli nam zmienić wspomnianego Kadziawicza w istniejącego gracza (przynajmniej z nazwiska). Jednak komu będzie się chciało zmieniać aż 60 drużyn, które oferuje ta gra? Nikomu. A „przerobienie” tylko polskiej reprezentacji nie przyniesie żadnego spełnienia.

Jest plus!

Jedynym plusem gry są chyba wymagania sprzętowe. Nie dziwi to jednak, bo dla takiej gry specjalnie mocnego sprzętu nie potrzebujemy. Wystarczy procesor 1,2 GHz (ciekawe czy jeszcze takie produkują?), 512 MB RAM i karta graficzna 3D (nie wiem czy są takie w sklepie). Miłą niespodzianką jest fakt, że gra chodzi na najnowszym systemie Microsoftu (Windows 7). Co z tego skoro gra nie daje żadnej radości z rozgrywki, nie zachęca do długich posiedzeń, a co najgorsze nie jest w cale lepsza od gry freeware Blobby Volleyball, w której gramy w siatkówkę dwoma fasolkami (w 2D).

International Volleyball 2010

Podsumowanie

Minusem tej produkcji jest nawet cena. Za takie wykonanie twórcy chcą wyciągnąć od graczy prawie 80 zł! To przykład typowego zarabiania na świetnym sporcie i fakcie, że jest w Polsce popularny. Mam nadzieję, że ta recenzja choć trochę przekona tych graczy, którzy zamierzali wydać niemałe pieniądze na typowy gniot. Krótko: Nie polecam! Ja na pewno nie powrócę do tej gry. Spalę, popiół wsypię do metalowego wiadra, zaleję betonem i zakopię głęboko.

3
4
3
3+/10

+ Polska wersja

+ Niskie wymagania

- Grafika

- Słabe audio

- Brak licencji

- Gameplay

- I wszystko inne

Producent: IQ Publishing
Gatunek: Sportowa
Cena: 79,90 zł
Wymagania: Windows 2000/XP/Vista/7, procesor: 1.2 GHz, karta graficzna z 256 MB, 512 MB RAM

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz się zalogować.